:dwazerodwanaście:
styczeń: luty: marzec:
kwiecień: maj: czerwiec:


:dwazerojedenaście:
styczeń: luty: marzec:
kwiecień: maj: czerwiec:
lipiec: sierpień: wrzesień:
październik: listopad: grudzień:


:dwazerodziesięć:
styczeń: luty: marzec:
kwiecień: maj: czerwiec:
lipiec: sierpień: wrzesień:
październik: listopad: grudzień:


:dwazerozerodziewięć:
styczeń: luty: marzec:
kwiecień: maj: czerwiec:
lipiec: sierpień: wrzesień:
październik: listopad: grudzień:


:dwazerozeroosiem:
styczeń: luty: marzec:
kwiecień: maj: czerwiec:
lipiec: sierpień: wrzesień:
październik: listopad: grudzień:

:dwazerozerosiedem:
styczeń: luty: marzec:
kwiecień: maj: czerwiec:
lipiec: sierpień: wrzesień:
październik: listopad: grudzień:

:dwazerozerosześć:
styczeń: luty: marzec:
kwiecień: maj: czerwiec:
lipiec: sierpień: wrzesień:
październik: listopad: grudzień:

:dwazerozeropięć:
kwiecień: maj: czerwiec:
lipiec: sierpień: wrzesień:
październik: listopad: grudzień:


|nous|
.

|passion|
myslovitz
pfk
mm
ostr
coma
pidżama
fabryka
bash
garfield
tkd



:nie pomyl nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.:

cytryny w wysokoprocentowych drinkach.

znów maj, znów matury.
a ja znów tęsknię za tamtą mną,
dla której nie było żadnych granic możliwości.
której marzenia były po prostu planem na przyszłość.
fakt, spotkanie z ziemią było bardzo bolesne,
ale za nic nie chciałabym,
wtedy usłyszeć prawdy.
bo te parę chwil na szczycie świata
było warte wszystkich rozczarowań.

wraz z tymi tęsknotami
nachodzą mnie tęsknoty za ludźmi,
których znałam,
którzy kiedyś znaczyli dla mnie tak wiele,
którzy wydawali mi się tacy pewni,
niezastąpieni, nieusuwalni z mego życia.
no ale cóż, trudno,
tak działa życie.
jedyne czego żałuję,
że nie powiedziałam im paru rzeczy.
jak bardzo byli ważni.
jak bardzo byłam szczęśliwa,
z nimi,
z Tobą...
że nie żałuję ani chwili razem spędzonej,
że wciąż pamiętam nasz śmiech,
rozmowy, które zostaną w mojej głowie
chyba do końca życia.
ale też, że chciałabym przeprosić,
za niektóre moje zachowania,
za mój egocentryzm,
gdyż dopiero z czasem widzi się
jak bardzo to było niepotrzebne.
ale przede wszystkim,
chciałabym, żebyś pamiętał mnie,
nie jako twarz z czarno-białych snów
pełnych symboli pojawiających się nad ranem,
ale jako Nas,
dwójkę ludzi, dla których nie liczył się czas,
którzy mogli godzinami siedzieć na balkonie
i nie mówiąc nic, rozumieć się do samego końca.
żebyś pamiętał Nas,
tak dobrze jak ja...

nie jestem może tak pozytywnie nastawiona do życia,
jak byłam te parę lat temu,
ale czuję, że znów pojawiają mi się wielkie plany,
parę cichych marzeń, projektów,
które chciałabym zrealizować.
powolutku nakreślam je wszystkie,
gromadzę energię
i bardzo wiele wiary w jutro.
bo w końcu,
teraźniejszość przestaje mi wystarczać.

fun. - all alright

by aBe 2012-05-03 23:23:41




- Holly, I'm in love with you.
- So what?
- So what? So plenty! I love you. You belong to me.
- No. People don't belong to people.
- Of course they do.
- Nobody's putting me in a cage.
- I want to love you.
- It's the same thing.
- No, it's not! Holly!
- I'm not Holly. I'm not Lula Mae, either. I don't know who I am!
I'm like cat, a no-name slob. We belong to nobody. We don't even belong to each other.

Nigdy nie rozumiał tych, którzy myśleli, że odmienność jest inspirująca albo wartościowa. Każdy, kto kiedykolwiek znalazł się po drugiej stronie, wie, jak jest tam zimno.
T. Fischer


-Co. Pytam się, co. Miłość nie. Miłość czysta, pierwsza, zdobywana miesiącami, krok po kroku, od delikatnych dotknięć dłoni, włosów, przez niezgrabne pocałunki ze zderzającymi się zębami, z niesfornie wymykającymi się w stężenie uśmiechu wargami, z cmoknięciami niemającymi wiele wspólnego z prawdziwym, głębokim, oglądanym w telewizji pocałunkiem, z obowiązkowym listkiem figowym ciemności podczas pierwszych uwertur pieszczotliwych, przez ubranie nabywanej episteme, nocy nieprzespanych z winy zapachów, którymi przesiąkała garderoba, pierwszych odsłonięć płochliwych, niepewnych siebie, z interwałami na dni powszednie, pojedyncze, przeczekiwane, przetęsknione, zapisywane listami i poematami, z modlitwą do cudzych bogów o 'zawsze z nią', o 'aż do śmierci', o 'niech nigdy nikogo innego', o 'niech się już stanie', z wyczekiwanymi wyjściami rodziców do kina albo na urodziny, z t y m i dreszczami, których już nigdy potem, taka miłość na początku i na wieki wieków nie, już nie, tylko raz. Korzystanie regularnie z ofert podskórnych, lepkich, gotowych, dostępnych, otwartych, pierdzących bezwstydnie wtłaczanym powietrzem, pojemnych, zachłannych, to też nie. Poezja nie, bo wiersz musi mieć adresata. Wiedza nie, bo im więcej wiedzy, tym nadziei mniej. Bóg; na miłość boską, Bóg nie. Powinności, sumienie, przywiązanie - nie, nie, nie. Oświeć mnie, odnów mnie, zbuduj mnie. Co. Pytam się, co ma być tym moim światłem?







stat4u